• Wpisów:6
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 20:24
  • Licznik odwiedzin:2 934 / 3202 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej,

dziś tak dla odmiany postanowiłam, podzielić się listą rzeczy, które uważam za niezbędne, bądź mniej potrzebne w wyprawce dla noworodka. Tworząc ją sugerowałam się listami, które znalazłam w sieci, jak również i przede wszystkim sugestiami koleżanek, które są już matkami, a trochę ich mam

Ubranka:

Nie będę rozpisywać się na temat ich ilości, uważam że każda przyszła mama kupi tyle ile będzie uważała za słuszne. Moja jedyna rada to nie szaleć. Po pierwsze dziecko szybko rośnie, po drugie na pewno sporo ubrań dostanie się od rodziny i znajomych, po trzecie lepiej nie kupować za dużej ilości ubranek w małym rozmiarze tj. 52. W nawiasie podałam ilość ubranek, która dla mnie była ok.

1. Body (10x krótki rękaw, 6x długi rękaw) - polecam zaopatrzenie się w body z dł. rękawem rozpinane na całej długości, bardzo ułatwia życie a z krótkim rękawem, powinny się dobrze rozciągać.



2. Kaftaniki ( myślę, ze 2 maksymalnie 3 wystarczą), pomocne na początku, kiedy kikut pępowinowy nie odpadł, łatwiej wietrzyć brzuszek.



3. Pajacyki (ok. 10 sztuk) ważne, żeby były zapinane z przodu, ja dostałam jedne zapinane z tyłu i chyba ich dziecku nie założę, po prostu będą niewygodne.



4. Śpiochy (ok 3 sztuk) Powinny być rozpinane albo na całej długości, albo na dole, te na zdjęciu takie nie są, lecz to ważne, ponieważ ułatwi nam życie.



5. Półśpiochy (ok. 2-3 sztuk), trzeba zwrócić uwagę przy ich kupnie żeby nie były za wąskie, jak również za szerokie. Aby nie ściskały malucha i żeby nie spadały.



6. Bluzy lub sweterki ( bez kaptura 2-4 sztuki, z kapturkiem 2-3 sztuki), moje dziecko urodzi się w zimie, dlatego znalazły się na liście, ale jeśli maluszek ma urodzić się w porze letniej uważam, że nie ma sensu szaleć w tym temacie i można kupić 1-2 na chłodniejsze wieczory.



7. Kombinezon (1 mniejszy, drugi większy) oczywiście kupujemy tylko kiedy dziecko ma przyjść na świat w porze jesienno-zimowej. Polecam rozpinane z 2 stron na całej długości.



8. Śpiworek (1 sztuka), jak wiadomo, niemowlakowi nie daje się poduszki do spania jak również kołdry, żeby się nie udusiło. Śpiworek to bardzo fajna sprawa, malec nie zarzuci sobie nic na buzię i nie zmarznie, polecam.



9. Rożek / otulacz ( ok 2 sztuk)



10. Łapki (2-4 sztuki)



11. Czapeczki bawełniane (ok 4-5 sztuk)



12. Skarpetki (ok 5 sztuk), również trzeba zwrócić uwagę czy nie będą ściskać nóżek.



13. Ciepła czapeczka (1 sztuka) również dla dziecka urodzonego w porze jesienno-zimowej.



14. Śliniaki (tu według uznania, ja mam, ale używać zacznę pewnie jak dziecko zacznie jeść inne posiłki niż mleko, także uważam że to zbędny zakup na sam początek)

Dodatkowo dla dzieci urodzonych w zimie można dokupić cieplejsze pajacyki ok 2 sztuk, np. z polaru. A dla brzdąców urodzonych w lecie ubranka z krótkim rękawem, sukienki w przypadku dziewczynek, krótkie galoty i body bez rękawów. Co do ubranek to chyba było by na tyle.

Rzeczy niezbędne:

1. Łóżeczko i materac.
Ja kupiłam sosnowe, ze względu na to, że posiadam sosnowe meble, ale myślę że to bardzo dobre rozwiązanie, pamiętajmy, że kiedy maluch zacznie wstawać i wyrosną mu ząbki pewnie będzie je namiętnie wbijał w drewno, na sośnie nie widać tak bardzo odkształceń. Wiele moich znajomych kupiło bardzo ładne łóżeczka w kolorze białym, ale czy to dobry pomysł? Może i na początku będzie ono ślicznie wyglądało, ale bierzmy to pod uwagę że dzieci niszczą rzeczy, a łóżeczko zazwyczaj służy nam ok 3 lat. Także nie sądzę, że takie łóżeczka będą długo dobrze wyglądać. Co do materaca bardzo długo się zastanawiałam nad kupnem, wybrałam w końcu kokos-pianka-kokos. O gryce słyszałam, że mogą (ale nie muszą) się tam zalęgnąć robaki. Poza tym k-p-k jest nie za miękki i nie za twardy, a jak się spisze zobaczymy.

2. Karuzela do łóżeczka (ja kupiłam, ale słyszałam wiele opinii że to zbędny zakup, także według uznania. Moja jest z projektorem i jestem z niej zadowolona)

3. Leżaczek- Bujaczek bądź huśtawka (ja zakupiłam leżaczek, oczywiście używać go będę później, ale myślę że to przydatna sprawa, będę mogła zająć się czymś, podczas gdy dziecko będzie bezpiecznie przypięte w leżaczku)

4. Mata edukacyjna (super sprawa, to akurat mam dostać w prezencie)

5. Fotelik samochodowy ( kupiliśmy maxi cosi, ponieważ dostaliśmy wózek od szwagra i do niego pasował akurat ten model fotelika, ale fotelik bardzo fajny, dokładnie taki jak na zdjęciu poniżej)



6. Wózek (tu nic nie doradzę, ponieważ jak już pisałam wyżej wózek dostaliśmy, x landera, gondola jest trochę przymała, ale ogólnie wózek jest bardzo fajny, dodatkowo ma torbę na akcesoria i parasolkę, których nie ma na zdjęciu poniżej)



7. Przewijak (jedni korzystają drudzy nie, ja jeszcze nie mam, ale chyba kupię, chociażby dlatego, że po porodzie raczej pozycja siedząca nie będzie wygodna, na stojąco będzie mi dużo łatwiej zająć się dzieckiem)

8. Wanienka (powinna być duża, z małej dziecko szybko wyrośnie. Sporo osób poleca wiaderka - ja osobiście nie potrafię sobie wyobrazić korzystania z tego, dlatego mam wanienkę. Tu dodam, że fajną sprawą jest dokupienie stelaża, który bardzo ułatwia życie. A co do wkładów z gąbki, nie polecam, to siedlisko bakterii)

9. Termometr do kąpieli
10. Myjka (dostałam 3 bawełniane, łatwiej je utrzymać w czystości, niż gąbki, które nie są polecane)
11. Termometr bezdotykowy.
12. Poduszka i kołderka (to można sobie odpuścić, przynajmniej na początku, noworodka i tak nie wolno kłaść na poduszce i nie powinno się nakrywać kołdrą)
13. Pościel (to również można dokupić później)
14. Prześcieradło (minimum 4 sztuki)
15. Podkład na materac.
16. Kocyki (2 cienkie, 2 grubsze)
17. Smoczek uspakajający (dostałam 1 sztukę na szkole rodzenia firmy avent, na razie nie zamierzam kupować większej ilości w razie potrzeby można dokupić, jeśli taka będzie chyba kupię firmy Lovi, mamy sobie chwalą te smoczki, poza tym (podobno) wspiera karmienie piersią, no ale jak wiadomo to dziecko zdecyduje który mu będzie odpowiadał)
18. Butelka (tu też nie ma co szaleć, ja dostała również na szkole rodzenia 1 sztukę firmy avent, planuję karmić piersią i jeśli będzie z tym problem, wtedy dokupię butelki. Tu myślałam o butelkach dr brown's (butelki antykolkowe), mają świetne opinie no i koleżanki mi je bardzo polecały. Oczywiście jeśli się nie planuje karmić piersią to jak najbardziej potrzebna rzecz )



19. Szczotka do butelek + płyn do mycia butelek dla dzieci.
20. Pieluchy (10 x tetra, 4 x flanela + ja będę używać pieluch jednorazowych, na początek pampers premium care newborn - tu też nie wolno szaleć ponieważ dziecko szybko rośnie, ja kupiłam 2 paczki po 22 sztuki oraz jedną paczkę zwykłych pampersów newborn 48 sztuk, będę dokupować na bieżąco. Wiele osób chwali sobie pieluchy wielorazowe, ja jakoś nie jestem do nich przekonana)
21. Mokre chusteczki (kupiłam firmy hipp na początek- są bardzo delikatne, a później pampers premium care)
22. krem do pupy (np. Linomag, nie polecam sudocremu, używa się go jeśli istnieje już problem, a nie zapobiegawczo)
23. Proszek do prania ubrań dziecięcych (np. lovela)
24. Ręczniki z kapturkiem (ok. 3-4 sztuki)
25. Płyn do mycia (ja kupiłam firmy Hipp)
26. Oliwka (to też nie jest niezbędny produkt, kupuje się go w razie potrzeby, polecam oliwkę firmy Hipp oraz Bambino)
27. Octenisept (do pielęgnacji kikuta pępowinowego)
28. Sól fizjologiczna.
29. Jałowe gaziki oraz waciki dla niemowląt.
30. Szczotka do włosów dla niemowląt.
31. Obcinacz do paznokci / nożyczki dla niemowląt.
32. Gruszka do nosa, aspirator czy coś podobnego.
33. Patyczki do uszu dla niemowląt (do przemywania kikuta, później pępuszka)

Dodatkowo:

1. Laktator (tu uważam, że należy poczytać, wybrać model, a później w razie potrzeby dokupić, ponieważ może okazać się zbędnym wydatkiem)
2. Pojemniki na mleko (również w razie potrzeby można dokupić)
3. Podgrzewacz do butelek (równiej można później dokupić)
4. Pojemnik na smoczek.
5. Łańcuszek do smoczka.
6. Suszarka do butelek.

Dla mamy do szpitala i nie tylko:

1. Wkładki laktacyjne.
2. Maść na pękające brodawki (np. Maltan)
3. Herbatka na laktację.
4. Majtki jednorazowe.
5. Nakładki na sedes.
6. Podpaski poporodowe.
7. Podkłady poporodowe.
8. Koszula do porodu oraz 2 do karmienia.
9. Biustonosze do karmienia.
10. Szlafrok.
11. Klapaki 2 sztuki (u mnie w szpitalu wymagają gumowych)
12. Skarpetki.
13. Przybory toaletowe.
14. Ręczniki 2 sztuki (ciemnie)
15. Ręczniki papierowe.
16. Woda mineralna.
17. Pasta do zębów i szczoteczka

Poza tym dobrze jest zaopatrzyć się w kubek, sztućce, u mnie w szpitalu nie można używać zapachowych kosmetyków jak np. żeli pod prysznic, balsamów czy antyperspirantów, dlatego zaopatrzyłam się w białego jelenia. Płyn do higieny intymnej, tu lepiej kupić coś dobrego, polecane to tantum rosa, ja mam lactacyd. Poza tym tzw. wyprawka dla męża, tj. tiger, batony, kanapki Położne polecały również dziewczynom, które planował rodzic naturalnie zakup kółka do pływania dla dzieci - w celu położenia go pod pupę po porodzie, ja się w nie zaopatrzyłam, zamówiłam przez internet, koszt z przesyłka ok. 10 zł.

Dokumenty:

-Dowód Osobisty.
-Grupa krwi (oryginał)
-Wszystkie bądź ostatnie USG (zależy od wymagań szpitala)
-Badania najnowsze + cytologia, HBs-antygen, VDRL, posiew w kierunku GBS.
-Karta ciąży.
-Plan porodu.
-Karta ruchów płodu.
-Inne wyniki badań jak np. okulista, kardiolog itp. w zależności czy były takowe.

I to chyba tyle, mam nadzieję, że lista się kiedyś komuś przyda. Jeśli o czymś zapomniałam, proszę pisać

Aha i mogę jeszcze dodać, że warto zaopatrzyć się w coś typu szumiś, bardzo dużo słyszałam pozytywnych opinii o tych produktach, ale myślę, że jeśli ktoś będzie pytał co kupić można mu to zasugerować
 

 
Ojej, ostatni wpis był 3 lata temu, trochę mi zeszło, żeby się zebrać w sobie i coś naskrobać. Mam nadzieję, że teraz będę miała więcej zapału i w końcu coś z tego powiedzmy, że bloga wyjdzie. Ogólnie chciałabym się tu skupić na swoich recenzjach kosmetyków. Lada dzień zostanę mamą, także o rzeczach dla maluchów też coś napiszę. Sama przygotowując wyprawkę dla mojego szkraba dużo szukałam w internecie opinii innych użytkowników na temat przeróżnych rzeczy, może i moje komuś kiedyś pomogą.

Dziś zacznę od tuszy których aktualnie używałam, używam.

Cały czas podtrzymuję swoją opinie o tuszu Maybelline one by one ale przez promocję w biedronce parę lat temu skusiłam się na zestaw firmy Eveline, w skład niego wchodził tusz, kredka i coś tam jeszcze już nie pamiętam. Od tamtej pory wybieram właśnie tą firmę. Tusze są dużo tańsze a równie dobre jak Maybelline.

A teraz po kolei:

Na pierwszy ogień pójdzie tusz rimmel wonder'full extreme black mascara. Jak dla mnie porażka na całej linii. W żadnym wypadku nikomu tego tuszu nie polecam, szkoda wyrzucać pieniędzy.

Rimmel wonder'full extreme black mascara:




Plusy:

- nie zauważyłam żadnych plusów,

Minusy:

- nie wydłuża, nie podkręca, nie pogrubia, ogólnie nie spełnia żadnych oczekiwań. Nawet osoby które chcą tylko podkreślić rzęsy i zależy im na naturalnym wyglądzie nic takiego nie osiągną.
- tusz się źle rozprowadza, skleja rzęsy.
- szczoteczka wydawało by się, że jest jak najbardziej ok, ale albo ja nie potrafię się nią malować albo coś z nią nie tak.
- cena jak za tak beznadziejny tusz uważam, że wysoka (ok. 30 zł),
- bardzo żałuję tego zakupu, dlatego szczerze odradzam.

Kolejny tusz to Maybelline lash sensational:



Plusy:

- pogrubia i podkręca rzęsy, nie wiem czy wydłuża bo mam bardzo długie rzęsy i po prostu tego nie zauważyłam,
- dobrze się rozprowadza,
- szczoteczka jest ok, trzeba się do niej przyzwyczaić, ale łatwo to przychodzi
- cena jak najbardziej przystępna, jak za tusz całkiem niezłej jakości (ok. 30 zł)

Minusy:

- tusz się osypuje, noszę soczewki kontaktowe i dla mnie to duży minus,
- poza tym zauważyłam, że zaczęły mi wypadać po nim rzęsy i już go nie używam i raczej niestety nie będę, a szkoda bo zapowiadał się bardzo fajnie.

Dlatego postanowiłam zakupić sprawdzony wcześniej tusz firmy Eveline extension volume:




Plusy:

- idealnie rozczesuje rzęsy,
- pogrubia, podkręca,
- bardzo dobrze się rozprowadza, nawet jak jest świeżutki (dużo tuszy do rzęs musi troszkę zgęstnieć, żeby były ok, ten nie),
- bardzo fajna szczoteczka, nie za mała, nie za duża, łatwo się nią maluje.
- wydajny,
- cena rewelacyjna jak za tak dobrej jakości produkt (ok. 13,50 zł)

Minusy:

- jak na razie nie zauważyłam.

to jest mój nr 2 zaraz po Maybelline one by one

No i na koniec mój ostatni nabytek, również firmy Eveline, Volumix fiberlast:




Plusy:

- tusz się dobrze rozprowadza,
- nie skleja rzęs,
- pogrubia i podkręca, jednak musi troszkę zgęstnieć. Świeży daje bardziej naturalny efekt,
- cena również przystępna (ok. 16 zł, ja kupiłam w rossmannie za ok 8 zł w promocji -49% )

Minusy:

- jak już pisałam musi zgęstnieć, żeby dać bardziej spektakularny efekt,
I to chyba jedyny minus jaki zauważyłam, Oczywiście od tuszy za parę zł nie wymagam cudów, zresztą nie potrzebuję ich bo mam naturalnie długie i podkręcone rzęsy, jednak średnio gęste i jasne. W przyszłości chciałabym wypróbować jakiś tusz z powiedzmy, ze wyższej półki, myślałam o tuszach z L’Oréal, dużo koleżanek mi je polecało. A jakie są wasze opinie, jakie tusze dla was są nr 1, chętnie wypróbuję czegoś nowego
 

 
Maybelline one by one:


Maybelline falsies:


Zacznę od tuszu Maybelline one by one. Dle mnie to jest perełka wśród tuszy do rzęs, wiem że pewnie są lepsze, ale w tak przystępnej cenie jest to mój nr 1.

Plusy:

- mam z natury długie rzęsy, lecz po pomalowaniu tym tuszem rzęs wyglądają jakbym miała przyczepione sztuczne,
- świetnie się rozprowadza,
- idealnie rozczesuje rzęsy, nie skleja ich,
- szczoteczka jest bardzo wygodna w użyciu,
- i tak jak wspomniałam na początku ma bardzo przystępną cenę, ok 30 zł w rossmanie w promocji.

Minusy:

- troszkę się osypuje, więcej minusów nie zauważyłam.

Teraz kolej na tusz maybelline falsies, dostałam go od chłopaka na mikołaja chyba, myślałam że będzie to kolejny hit od maybelline, jednak bardzo się pomyliłam.

Plusy:

-hmmmm... nie osypuje się,
- przystępna cena, również ok 30 zł tak jak tusz one by one.

Minusy:

- nie pogrubia, może troszkę wydłuża, ale naprawdę trzeba się przyzwyczaić do szczoteczki i opanować technikę malowania tym tuszem,
- skleja rzęsy, szczoteczka naprawdę źle rozdziela rzęsy,

Jedna firma, dwa tusze. Jednak ogromne różnice, szczerze polecam tusz one by one, jest bardzo wygodny i dale efekt sztucznych rzęs. Z kolei tusz falsies, mi nie odpowiada, ale to moja osobista opinia, może dla innych użytkowników jest ok. Myślę, że osoby które wolą efekt naturalnego wyglądu i lubią tylko delikatnie podkreślać oko będą z niego zadowolone.
  • awatar blackdaki: właśnie muszę kupić nowy tusz, chyba skuszę się na ten Maybelline one by one:) pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam Wszystkich,
dziś chciałam się podzielić z wami moją opinią odnośnie kremu koloryzującego maybelline dream fresh bb. Ja na temat tego produktu nie mogę powiedzieć nic dobrego, nie zauważyłam żadnych plusów.

MINUSY:

- krem w żadnym stopniu nie kryje, nie koryguje niedoskonałości, ani nie wyrównuje kolorytu,
- na opakowaniu pisze że daje efekt naturalnego rozświetlenia i rzeczywiście efekt jest ponieważ cera jest mega tłusta i świecąca po nałożeniu kremu- producent również pisze że krem posiada nietłustą formułę, w żadnym wypadku się z tym nie zgodzę!!!
- Producent zapewnia uczucie świeżości, ja po nałożeniu kremu czuję jakbym miała brudną i mega przetłuszczoną skórę twarzy, nie jest to zbyt komfortowe

Także jak już napisałam we wstępie, nic na temat tego kremu dobrego powiedzieć nie mogę. Może wy macie inne zdanie.
Dodatkowo chcę powiedzieć że mam cerę mieszaną i rozumiem to że w strefie T to normalne że szybciej skóra się przetłuszcza ale moja cała buzia się świeciła jak lampka na choince.
  • awatar Luljusz: Ja kupuje zawsze BB z Garniera, coś skusiło mnie na inną firmę AA chyba bo cena była przyjemna, po pierwszym nałożeniu musiałam wyrzucić, bo na twarzy pojawiły się plamy :/ polecam Garnier :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam, dziś chciałabym podzielić się z wami moimi wrażeniami odnośnie podkładu maybelline superstay, odcień light.

PLUSY:
- całkiem nieźle się rozprowadza, dzięki jedwabistemu kremowi znajdującemu się w drugiej połowie podkładu,
- jest trwały,
- posiada wygodne w użyciu opakowanie,
- bardzo duży wybór odcieni.

MINUSY:
- ze względu na to że preferuje podkłady lekkie, ten jest dla mnie trochę za bardzo kryjący,
- ciężko znaleźć go w sprzedaży, zazwyczaj wchodzi tu w grę allegro i sklepy internetowe.

Ja go kupiłam przez internet za ok 21 zł, niestety tam gdzie go zamawiałam nie jest on już dostępny, a szkoda.
  • awatar choccolate: kiedyś go miałam i bardzoo lubiłam. Chociaż wiem, że baza się szybciej skończyła, niż podkład ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej, jestem tu nowa i nie bardzo umiem pisac bloga, nie wiem o czym on bedzie. Myślę że największą uwagę skupię na modzie i kosmetykach, może trochę o swoich problemach. Chociaż nie lubię pisac o takich rzeczach na forum publicznym. Od jakiegoś czasu obserwuję częśc blogów i naprawdę niektóre są świetne, interesujące i inspirujące. Mam nadzieję że coś z tego mojego bloga wyjdzie, witam i pozdrawiam wszystkich
  • awatar Gość: Hej,pisz o tym co ci przychodzi na mysl:)Nie staraj sie na siłe zainteresować kogoś.Poprostu napisz o tym co czujesz w tej chwili;D
  • awatar Shaunee: pozdrawiam, i powodzenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›